Prawo w czasach zarazy

Dzisiejszy wpis jest dość nietypowy, ponieważ nie będę mówił o przepisach i instytucjach prawa, lecz o sytuacji z którą w ostatnich tygodniach wszyscy musimy się mierzyć, a mianowicie o życiu zawodowym w obliczu pandemii wirusa Covid-19 w kraju nad Wisłą.

Dwa tygodnie temu zamknięte zostały szkoły i uczelnie wyższe, co obiło się szerokim echem w mediach. O dziwo, mało kto mówi o funkcjonowaniu polskich sądów w czasach zarazy.

Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Sprawiedliwości odwołane zostały sprawy wyznaczone do 31 marca 2020 r., a na kwiecień 2020 r. nie wyznacza się nowych terminów. Nadal odbywają się posiedzenia w sprawach pilnych (dotyczących na przykład tymczasowego aresztowania czy zabezpieczenia w prawie rodzinnym). Sądy w mniejszym lub większym stopniu pracują zdalnie, występują utrudnienia w dostępie do akt na czytelniach. Wstrzymana została również wysyłka pism terminowych, czyli takich od których momentu odbioru biegnie nam termin na złożenie np. zażalenia. Nie dotyczy to jednak pism już wysłanych, na które trzeba zareagować, ponieważ terminy są święte.

Kiedy już opadnie pył wywołany epidemią koronawirusa nie należy spodziewać się raczej przyspieszenia w działaniu sądów, które będą musiały nie tylko kontynuować pracę w sprawach dotychczasowych, ale również podjąć pracę w sprawach, które cały czas wzbierają. Stan epidemii nie niweluje zapotrzebowania na rozstrzygnięcia sądowe, ludzie nadal chcą się rozwieść, dochodzić swoich pieniędzy, czy odwoływać się od niekorzystnych orzeczeń.

Jak więc w obecnej sytuacji pracują prawnicy? W większości zdalnie. Szczęście w nieszczęściu, koronawirus zaskoczył nas w dobie wszechobecnej komputeryzacji, możemy cały czas sporządzać pisma procesowe, zapoznawać się z tekstami ustaw, czy studiować akta spraw klientów (o ile wykonaliśmy wcześniej ich fotokopie).

Czas pokaże jak Polska przejdzie epidemię. W piątek Sejm ma obradować nad planem pakietu pomocy dla samozatrudnionych i mikroprzedsiębiorców, w zależności od tego jak ten pakiet będzie wyglądał wskazane grupy zawodowe mogą czekać czasy ciężkie, lub bardzo ciężkie. Po powrocie do normalności może okazać się, że najgorsze symptomy koronawirusa są widoczne nie w organizmach ludzkich, a w gospodarce.

Ja osobiście cały czas kontynuuję pracę w systemie zdalnym, za pomocą laptopa, telefonu i wideokonferencji. Jest to może rozwiązanie mniej eleganckie od spotkania i bezpośredniej rozmowy, ale za to, w dzisiejszych czasach, niewątpliwie zdrowsze.

Pozdrawiam i życzę zdrowia.

Adwokat Marcin Smyczek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *